piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział dwunasty

Rozdzial dwunasty

Sobota.Minal juz tydzien od dnia konkursu,ktory spelnil moje marzenia.
Obudzilam sie przed 7.00. Grace jeszcze spala. Jake pewnie tez. Wyszlam wiec na balkon i podziwialam panorame LA i wschodzace nad horyzontem slonce. W oddali mozna bylo zauwazyc ocean. Siedzialam sobie sama w skupieniu rozmyslajac nad wydarzeniami z wczorajszego dnia i nad tym co jeszcze moze sie wydarzyc.
Nie wiem czemu,ale mialam dziwne przeczucia. Siedzialam samotnie przez jakies pol godziny.
-Nie spisz juz?-zapytal zaspany Jake.
-A tak jakos-lagodnie odpowiedzialam.
-Podziwiasz?-wskazal na obraz zza barierki.
-Nom.
-Dziekuje.
-Za co?-zapytalam zdziwiona.
-Za to,ze tu jestem. Nigdy mi sie nawet nie snilo,ze wyjade z Polski. I to na dodatek do Ameryki.
-Juz nie wspomne o tym,ze bedziesz slawny.
Oboje zasmialismy sie.
-I jeszcze chcialem ci powiedziec...-nie skonczyl.
-Co chciales mi powiedziec?
-Niewazne. Juz nic.-usmiechnal sie do mnie,ale ja wiedzialam jednak,ze  chce mi cos powiedziec tylko   nie wie jak. Juz na tyle go znam,ze wiem kiedy i jak sie zachowuje.


*OCZAMI GRACE*

Moj budzik zadzwonil punkt 8.00. Obrocilam sie w strone lozka Victorii,ale jej juz tam nie bylo. Wstalam wiec i pomaszerowalam w strone kuchni. Wychodzac z pokoju zobaczylam, ze ktos jest na balkonie. Gdy wychodzilam z pokoju nieumyslnie trzasnelam drzwiami. Jake musial to uslyszec,bo odwrocil sie i zawolal,abym przyszla do nich. Siedzial tam z Vicki na lezaku. Bylo ich 3 wiec jeden byl dla mnie. Dosiadlam sie. Rozmawialismy chwilke,ale zrobilismy sie glodni i poszlismy przygotowac sniadanie.
Zrobilismy sobie smaczne tosty i herbate. Podczas sniadania doslownie boki zrywalismy wspominajac pewne wydarzenia z Polski m.in. kawaly,ktore David wycinal nauczycielom.


*VICKI*

Po wspolnie zjedzonym sniadaniu poszlismy posprzatac i oporzadzic sie. Wlaczylismy telewizor,a dokladnie MTV. Normalnie  nie wierzylismy,gdy w pewnym momencie uslyszelismy nazwe naszego zespolu oraz slowa podziwu i zachwytu kierowane do nas i naszej piosenki. Uradowani chcielismy isc do chlopakow,ale oni wyprzedzili nasze zamiary i z ta sama wiadomoscia przyszli do nas. Gratulowali nam i zaprosili do siebie. Bedac juz u chlopakow dolaczyly do nas Katie i pani Knight. Rozmawialismy jeszcze o nas i  naszej przeszlosci. Okolo godziny 12.00 do mieszkania chlopakow przyszla Kelly. Przyniosla wszystkie dzisiejsze gazety,w ktorych glownymi tematami bylo:

 "BIG TIME RUSH PROMUJA NOWY HIT!"


albo


"THE THREE SWAG-NOWY ZESPOL PODBIJA SERCA AMERYKANSKIEJ MLODZIEZY!"


Kelly  przekazala nam gratulacje i powiedziala,ze wieczorem sprawdzimy ilosc wejsc na You Tubie uzbierane przez dobe. Powiedziala tez cos o premii od Gustavo,ale ze szczegolow dowiemy sie pozniej.
Wrocilismy do swojego mieszkania,by zrobic obiad. Chcielismy zaprosic na niego rowniez chlopakow,Katie i mame Kendalla. Ostatnio ona zaprosila nas do siebie wiec dzisiaj to my chcielismy sie zrewanzowac. Okolo 1.5 godziny zajelo nam przygotowanie spaghetti. Ja i Grace poszlysmy  do mieszkania i zaprosilysmy wyzej wymienionych na wspolny obiad.
Wszyscy zaproszeni zjawili sie. Po calym salonie rozlegl sie gwar. Po glownym daniu przyszedl czas na deser. Wszystkim smakowal przyrzadzony przez nas obiad.
 Jake poszedl sie gdziesz przejsc z chlopakami,a ja ,Grace i Katie poszlysmy na basen.


*OCZAMI JAKE'A*

Poszlismy z chlopakami do skate parku. Gdy jeszcze bylem w Polsce lubilem chodzic z Davidem na deske. A wiec-pierwsze co wzbudzilo we mnie zdziwienie to fakt,ze nasz skate park byl o wiele mniejszy od tutejszego. Juz nie wspomne o tym,ze ten jest fajniejszy.
Wypozyczylismy deski i poszlismy jezdzic. Stwierdzilem,ze Logan i Kendall maja do tego szczegolny "dar". Spedzilismy tam 2 godziny.Fajnie bylo tak wyjsc z nimi. Gdy juz wracalismy,przypomnialem sobie,ze mialem zapytac o cos chlopakow.
-Ej mam pewna sprawe.Pomozecie? -zapytal.
-Jasne,wal smialo-odpowiedzial Logan.
-Chodzi o Vicki. Znamy sie juz dluzszy czas i...
-I?-spytali chlopaki.
-Ja sie w niej zakochalem. Ona jest najlepsza dziewczyna jaka kiedykolwiek poznalem.
-Powiedz jej to-oswadczyl spokojnym glosem James.
-Probowalem,ale nie wyszlo.
-To znaczy?-zapytal ciekawy  Carlos.
-Mialem jej to wyznac,ale spanikowalem  i zmienilem temat.
Kendall z tajemniczym usmiechem popatrzyl na reszte chlopakow,po czym powiedzial:
-Sluchaj,mamy pewien plan. Wchodzisz?
-No jasne!


*OCZAMI VICKI*

Siedzialysmy sobie nad basenem,rozmawiajac doslownie o wszystkim,gdy kolo nas przebiegli chlopaki z podstepnym usmieszkiem.

Slowa Katie wyjasnily wszystko:
-Oni cos knuja.
Bez rzadnych zastrzerzen ja i Grace zgodzilysmy sie z nia,ale jakos szczegolnie sie tym nie przejelysmy. Naszla nas ochota na cos slodkiego wiec poszlysmy sie przejsc do sklepu. Byla juz godzina 18.00 a sklep byl czynny jeszcze pol godziny. Zdazylysmy. Kupilysmy dwie tabliczki czekolady orzechowej i wyruszylysmy z powrotem do Palm Woods. Ku naszemu zdziwieniu zaraz przy wejsciu czekal na nas usmiechniety Los i kazal nam isc odrazu do pokoju klamiac,ze nie mozemy przejsc kolo basenu,bo "woda sie wylala". Wiedzialysmy,ze on klamie,ale nie robilo nam to roznicy,czy pojdziemy odrazu do pokoju,czy tez nie. Posluchalysmy go i pomaszerowalysmy do pokoju. Tu zas czekal na nas Logan,ktory oznajmil,ze nie mozemy wejsc do ich pokoju,bo Budda Bob cos naprawia. Poszlismy wiec do nas. Przynajmniej tu nikt nam nie mowil,co mamy robic lub gdzie isc. Wlaczylam telewizor.Na MTV mial leciec koncert Avicii. Ogladamy. Nie minelo 15 minut,a i do nas wtargneli.Tym razem byl to Kendall.
-Co ogladacie?
-Koncert-odpowiedziala Katie.
-Dosiade sie-powiedzial i mrugnal do nas.
-Ok-odpowiedzialysmy
Pol godziny pozniej Kendall dostal smsa. Przeczytal i usmiechniety popatrzyl na nas.Powiedzial,ze mamy isc z nim. Po drodze dopadl nas James,ktory zaprowadzil nas do holu pod recepcje. No to ja, zaciekawiona cala ta ''sytuacja'' zapytalam o Jake'a ,bo tylko jego nie widzialam. James zaslonil mi oczy i gdzies zaprowadzil. Chwile pozniej moglam juz je otworzyc .To,co zobaczylam bardzo mnie zdziwilo. Nie wiedzialam ,co tam sie dzialo. ZAPEWNE SIE NIECIERPLIWICIE WIEC JUZ OPOWIADAM.
Droga wokol basenu wyscielona byla platkami bialych i czerwonych róż. Jake szedl w moja strone. Byl usmiechniety,ale i troche zaklopotany.
Bylismy coraz blizej siebie.
Doslownie kilka sekund pozniej dzielilo nas tylko kilka centymetrow.
Jake  chwycil mnie za rece. Patrzylismy sobie prosto w oczy.
To,ze nadal nie wiedzialam,co sie tu dzieje nie zmienialo faktu,ze ta chwila jest tak piekna,ze moglaby trwac wiecznie. Widzialam,ze on chce mi cos powiedziec .
Nagle w tle slychac bylo instrumentalna wersje Worldwide.




Jake zaczal cytowac refren piosenki nadal wlepiajac wzrok w moje piwne oczy. Skonczyl,ale melodia nadal trwala. To co przyjaciel powiedzial pozniej calkowicie odwrocilo moje zycie.
-Nie wiem jak ci to powiedziec i jak na to zareagujesz,ale...
-Ale?-spytalam.
-Kocham cie.
Pocalowal mnie. Bylam w lekkim szoku,ale zarazem cieszylam sie ,ze moje kolejne dwa marzenia sie spelnily.
Calowalismy sie . Pierwszy raz.
Łoo!Ale sie ciesze.
Teraz jestemy juz razem.
Slychac bylo oklaski. Katie i Grace "plakaly " ze szczescia.
-Zostaniesz moja dziewczyna?-zapytal.
-Oczywiscie,ze tak!-odpowiedzialam ucieszona.
Przytulil mnie. To byly najpiekniejsze chwile w moim zyciu.

Poszlismy pozniej na maly spacer.
Rozmawialismy o dzisiejszych wydarzeniach. Wlasnie wtedy zrozumialam,ze Jake jest dla mnie naprawde wazny. Spacerowalismy po plazy trzymajac sie za rece i ogladajac piekny zachod slonca.

Wrocilismy do domu. Bylo pozno,ale chlopaki wzieli jeszcze mojego chlopaka na pogadanke wiec ja spedzilam ten czas z Katie i Grace.
Rozmawialysmy  glownie o Jake'u.


*OCZAMI JAKE'A*

-Dzieki za pomoc. -oswiadczyl Jake-Nie wiem  jak mam sie wam odwdzieczyc.
-Nic nie musisz robic. Jestesmy przyjaciolmi i mamy sobie pomagac. Kiedys my bedziemy problem i wtedy ty mam pomozesz .-odpowiedzial Logan.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Heej!
Mysle,ze wam sie spodobalo. Rozdzial dlugi wiec jest co czytac ^-^

ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ! ;*