sobota, 20 lipca 2013

Rozdzial dziewiąty

 Rozdział dziewiąty
Godzina 19.50-zniecierpliwieni czekamy na koncert.Godzina 19.55-zaczyna sie pieciominutowe odliczanie.Emocje.Niesamowity wrzask fanow.10-9-8-7-6-5-4-3-2-1-0!I nagle po calej hali rozbrzmiewa piosenka,ktora rozpoczyna caly koncert-24/seven.Chlopaki wchodza ma scene.Zaczynaja spiewac i znow wrzask,krzyk.
-WoW!Jest super!-pomyslalam.
Song For You-spiewa BTR.
Pozniej Get Up,Till I Forget  About You i nareszcie Worldwide.Chlopaki beda teraz wybierac Rusherke,ktora znajdzie sie z nimi na scenie.Jedno swiatlo zaczelo ,,latac" po calej hali i zatrzymalo sie na mnie.
-Co sie stalo?-spytalam Katie.
-Bravo!Jestes Worldwide Girl!-powiedziala Katie-jesli swiatlo zatrzymalo sie na tobie,idziesz na scene!
Ja w szoku mowie Grace  i Jake'owi,ze musze isc na scene.
Kilka sekund pozniej bylam juz na scenie.Serdecznie przywitana i wyusciskiwana przez przez chlopakow usiadlam pomiedzy Kendallem a Jamesem.Logan spytal,jak mam na imie.Z usmiechem na twarzy odpowiedzialam:
-Jestem Vicki!
Carlos powiedzial kilka cieplych slow.Chwile pozniej zaczeli spiewac specjalnie dla mnie Worldwide.Gdy skonczyli,jeszcze raz mnie usciskali.Nie potrafilam powiedziec,jak sie wtedy czulam.To bylo takie szczescie.radosc,euforia.Nie do okreslenia!Przyjaciele dzielili radosc razem ze mna. Chlopaki na koncu zaspiewali Big Time i City is Ours.Po koncercie ja,Katie,Grace i Jake pojechalismy autobusem do hotelu.
-No i jak bylo?-spytala mama Kendalla.
-Super!-odpowiedzielismy.Pozniej rozmawialismy z  nia o nas,o Polsce i o tym,jak sie tu znalezlismy.Byla zaciekawiona naszymi opowiadaniami.Minely dwie godziny i nagle do mieszkania 2K weszli chlopaki  z Big Time Rush.Od razu polecieli do do pani Knight(mamy Kendalla).Usciskali ja i Katie.Pozniej wszyscy troche zdziwili sie na moj widok.
-Ty dzisiaj bylas z nami na scenie?-pokazal na mnie James.
-Tak bylam.-odpowiedzialam-Jestem Vicki,a to moi przyjaciele Grace i Jake.
-Czesc.-chlopaki odpowiedzieli nadal troche zdziwieni.
-Jestesmy tu nowi.
-Spoko.To kariera.-powiedzial Logan.
-Tak,kariera.Jestesmy z Polski.Wygralam eliminacje u Gustavo.Naszego menagera.-pokazalam na nas  i BTR.
-Gustavo jest naszym menagerem?-spytal Kendall takze pokazujac na dwa zespoly.
-Tak.Dzieki niej.-powiedzial Jake pokazujac na mnie.
-A czyli ty jestes gwiazda!-spytal Carlos.
-Tak!Dokladniej piosenkarka.
-Super!Ktos nowy, fajny i z tej samej branzy.-powiedzial Carlos.
-Dziekuje!-odpowiedzialam.
-Jeszcze sie nie przedstawilismy...-powiedzial James,ale Grace mu przerwala.
-Hello?! Przeciez fani musza znac swoich idoli!-powiedziala Grace.
Chlopaki zasmiali sie.Pozniej jeszcze chwile rozmawialismy,ale godzina 23.00 sklonila nasza kulture do wyjscia.
-Jestescie spoko!-powiedzial Kendall.
-Dzieki! Wy tez!-powiedzial Jake.
-Moze jutro gdzies razem pojdziemy?-spytal James.
-Pewnie ze tak!-oznajmilam.
-To jutro pojdziemy oprowadzic was po Los Angeles.-powiedziala Katie.
-Ok.-odpowiedzialam-My juz idziemy,ale spotkamy sie jutro.-powiedzialam.
-To paa!-powiedzieli razem z Katie.
-Paa!Dobranoc!-powiedzielismy i wyszlismy.W swoim mieszkaniu szybko poscielilismy lozka i polozylismy sie spac.Ja z mysla:marzenia nareszcie zaczely sie spelniac!Wyjechalam do LA,poznalam Big Time Rush,bylam na ich koncercie,a na dodatek zostalam WWGirl.
-Dobranoc!-powiedzielismy sobie nawzajem i poszlismy spac.
...............................................
No czesc!Wczoraj mieliscie ósmy a dzisiaj dodaje dziewiaty rozdzial.Mialam wolna chwile wiec go napisalam.Comment please. Bye!!!  <3

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział ósmy

Rozdzial ósmy
Godzina 23.00-startujemy.Po calym samolocie rozlegl sie glos pilota,ktory udzielal wskazowek pasazerom.Pozniej stewardessy (nwm jak sie to pisze) chodzily i sprawdzaly bilety itp.Potem juz normalnie lecielismy.Przez cala droge rozmawialismy sobie o tym, co bedziemy tam robic.
-Kto ma nas odebrac z lotniska?-zapytala Grace.
-Prawdopodobnie ma na nas czekac ktos z wytworni-odpowiedzialam.
-Juz nie moge sie doczekac,jak wysiadziemy z samolotu!-powiedziala Grace.
-Nom.Ciekawe jak LA wyglada tak wiesz,jak sama patrzysz.Tyle razy widzialysmy na zdjeciach,a teraz na zywo!
-Ciekawe jak bedzie w hotelu?-zapytal Jake.
I tak rozmawialismy,gdy nagle wszyscy poczulismy male turbolencje.Na szczescie pozniej wszystko wrocilo do normy. Przespalismy sie chwile, a niedlugo po obudzeniu stewardessa powiedziala nam,ze juz bedziemy ladowac.Trzeba bylo zapiac pasy i powoli ,,stawalismy na ziemii".Samolot zatrzymal sie.Przez okienko widzielismy jak podjezdzaja wielkie schody.Chwile pozniej otworzyly sie drzwi i wysiedlismy.Nastepnie skierowalismy sie do autobusu.Ten zawiozl nas na taka hale i tam czekalismy na odbior bagazy.Zabralismy swoje i skierowalismy do wyjscia. Wyszlismy.Byla godzina 14.45. Porozgladalismy sie po lotnisku -niesamowicie ogromne-i nagle z oddali ktos zaczal nam machac.Dostrzeglismy juz znajoma nam twarz. To byla Kelly.Podeszlismy do niej.
-Witajcie w LA!-powiedziala-Jak minal wam lot?
-Jak na nasz pierwszy raz(lot samolotem oczywiscie xD) to nawet nie bylo najgorzej-powiedzialam.
-Tylko takie male turbolencje.-oswiadczyl Jake.
-Czyli ogolnie spoko?
-Tak!-odpowiedzielismy zgodnym chorem.
-Słuchajcie,pojedziemy teraz do hotelu.Zostawicie sobie tam torby i pojedziemy do studia.
-Tak od razu?-spytala Grace.
-Pojedziemy do studia na jakies doslownie pol godziny,bo musicie zalatwic wazne sprawy z Gustavo,a potem znowu wrocicie do hotelu.
-Ok,ale my sie w hotelu sami ...no wiesz... nie odnajdziemy-powiedzialam.
-Tym tez sie zajelismy.Oprowadzi was mlodsza siostra Kendalla,Katie.-powiedziala w drodze na parking Kelly.
-Mlodsza siostra Kendalla?-razem zapytalismy ze zdziwieniem.
-Yyy tak?! To wy sie znacie?
-No ona moze nas nie,ale my ja troche tak.-powiedzialam.
-To dobrze,bo nawet mieszkacie naprzeciwko siebie.
No tu to juz omalo co nie zemdlelismy z wrazenia.@_@.Doszlismyna parking,zaladowallismy walizki do bagaznika i ruszylismy do hotelu.Stalismy 15 minut w korku,ale chwile pozniej bylismy juz w hotelu.Gdy sie zatrzymalismy,zaladowalismy torby na taki wozek i pojechalismy na recepcje.
-Witajcie w Palm Woods!-powiedziala Kelly.
Przez cala droge do recepcji zachwycalismy tym pieknym hotelem.
-Witajcie w Palm Woods.W czym moge pomoc?-spytal niski,gruby facet,ubrany w marynarke z logo hotelu.Najwidoczniej byl z obslugi hotelu.Nazywal sie Bitters.Nie wazne,w kazdym razie byl strasznie gburowaty.
-Chcialam odebrac klucze do pokoju 2K.-powiedziala Kelly.
-Prosze-odpowiedzial Bitters-Palmowego dnia zycze.-powiedzial i niechetnie sie usmiechnal.
Pojechalismy winda na nasze pietro i podeszlsimy pod drzwi.Otworzylismy je i szok.Takiego mieszkania to ja jeszcze nie widzialam.Cudo! Ale o tym pozniej.Szybko odlozylismy walizki i pojechalismy do studia.Znajduje sie ono blisko hotelu.Tam spotkalismy Gustavo i Gryffina.Obgadalismy pare roznych spraw,doslownie blachostek i przy wyjsciu menager zawolal nas na chwile.
-Jak wiecie BTR wraca dzisiaj z trasy i graja ostatni koncert.Poniewaz jestem menagerem waszym i ich na dobry poczatek waszego pobytu w Los Angeles dostaniecie ode mnie bilety na ten koncert.-powiedzial Gustavo.
A my tacy podjarani:
-Wow! Dziekujemy! Ale jak tam dotrzemy?-spytalismy.
-Pojdziecie z Katie.A teraz jedzcie sie przygotowac.
-Do widzenia!
Kelly odwiozla nas do hotelu i zaprowadzila do 2J,mieszkania chlopakow z BTR.Otworzyla nam mama Kendalla.
-Dzien Dobry! Ja do Katie.Przyprowadzilam nowe gwiazdy.-powiedziala Kelly z usmiechem na twarzy patrzac na nas.
-Juz ja wolam.Katie!-odpowiedziala.
-Juz ide!-krzyknela dziewczyna.
Minute pozniej:
-O czesc!Jestem Katie.Mlodsza siostra Kendalla.-przedstawila sie.
-Czesc! Jestem Vicki.To sa moi przyjaciele Grace i Jake.Jestesmy z Polski.
-Tak na poczatek,ile macie lat?
-13!-odpowiedzielismy.
-Nareszcie ktos w moim wieku!
-Zawsze razniej z kims rownym sobie-powiedziala Grace.
Wymienilismy sie usmiechami.Pozniej poszlismy do naszego pokoju.Tak troche rozpakowalismy sie.Przez caly ten czas Katie rozmawiala z nami o Big Time Rush,zyciu codziennym w Palm Woods,Bittersie i o LA.Pozniej poszlismy ,,zwiedzic'' hotel.Nim sie obejrzelismy byla godzina 19.00.Poszlismy sie przygotowac na koncert.Ja i Grace w krotkich spodenkach i topie,a Jake tez w krotkich spodniach i bluzce z krotkim rekawem.Przyszla po nas Katie.Poszlismy do Staples Center.Z niedowierzaniem patrzylismy na rozwrzeszczane fanki.Czekalismy na Meet&Greet.Juz wtedy zdobylismy autografy chlopakow oraz zrobilismy sobie z nimi zdjecia.To co stalo sie pozniej bylo spelnieniem moich marzen...

****************************************************************************************************
Hej!Sory,ze dlugo mnie tu nie bylo.(zepsuty laptop byl :/)Ale juz jestem i daje wam nowy rozdzial.Mam nadzieje ze teraz bede czesciej dodawac rozdzialy.Plisss komentujcie wpisy,bo nie wiem czy sie wam podoba!!! xD 
W dodatku daje wam nowy teledysk Big Time Rush! <3

 

Życzę miłego czytania!!!!!

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdzial siódmy

Rozdzial siódmy:
Obudzilam sie o 9.00.Szczerze mowiac myslalam,ze jest troche wczesniej,ale popatrzylam na zegarek i zerwalam sie z lozka na rowne nogi.Zjadlam sniadanie i poszlam do pokoju skonczyc pakowanie,a przy okazji sluchac piosenek z Elevate.O godzinie 13 zakonczylam ,,upychanie calego pokoju do walizki". Poszlam na obiad.Rozmawialam z rodzicami na temat odwiedzin-ze albo ja ich odwiedzam albo oni mnie w LA. Oczywiscie nie obeszlo sie bez pogaduszek na temat mojego zachowania i tego co moge i nie moge.W sensie,ze mam być kulturalna i wogole.Ja im[rodzicom] wyjechalam z tekstem,ze po to sa zasady,aby je lamac.Tu pojawily sie grozby,ze zaraz nie pojade i sie skonczy,ale ja-madra-odrazu powiedzialam,ze juz sie zgodzili i razem podpisalismy kontrakt wiec nie maja innego wyjscia.Rozmawialismy tak jeszcze chwile i zadzwonil do mnie telefon.Na wyswietlaczu pojawilo sie:Dzwoni Grace.Odebralam telefon:
-Hej Vicki! Moglybysmy spotkac sie za pol godziny z parku kolo placu.Wiesz tam gdzie zwykle.Musimy porozmawiac.-powiedziala Grace
-Jasne.Spoko,a cos sie stalo czy...-nie skonczylam.bo przerwala mi Grace
-Nie nic po prostu musisz mnie ogarnac.
-Dobra to bede za pol godziny w parku. Paa!-powiedzialam i sie rozlaczylam.
Powiedzialam rodzicom,ze ide do parku z Grace,bo musimy pogadać.Ubralam się i wyszłam z domu.Po drodze wstapilam do sklepu i kupila zelki.Nasze ulubione.Zawsze jak ja,Grace i Jake gdzies idziemy to je kupujemy.Doszlam na miejsce.Gdzies w oddali ujrzałam przyjaciolke.Troche przygnebiona brnela w moja strone.W końcu spotkalysmy się i idąc alejkami rozmawialysmy:
-Sluchaj,troche się boje.-oznajmila Grace
-Ale czego ty się boisz?
-Tego,ze nie poradzę sobie w większym swiecie
-Hej!Przecierz ja i Jake tez tam będziemy.Na pewno sobie poradzimy,no bo czemu nie?!
-Wiesz,masz racje w końcu będziemy się wspierać nawzajem.Dzieki za rade!
-Spox nie ma za co!
Poszlysmy do domu. Wlaczylam sobie fejsa na komórce bo laptopa już miałam spakowanego.Troche posmialam z koleżanki i dodałam posta o tym,ze za niedługo wyjezdzam.W koncu wybila 16.00.Nudzilo mi sie wiec wzielam gitare i zaczelam grac nasza piosenke i ja spiewac.Wtedy podszedł do mnie tata i powiedział:
-Córciu licze na to ,ze pojadąc tam zrobisz karierę,ale w glebi duszy zostaniesz ta  sama osoba jaka jesteś.Mam nadzieje,ze przez slawe i pieniądze nie zapomnisz o rodzinie.
-Dlaczego miałabym zapomnieć?Przeciez was kocham!
-Zapamietam to sobie!-powiedział z uśmiechem na twarzy mój tata
-Spooko!-wykrzyknelam.
Z nudow wlaczylam telewizor i ogladnelam  Big Time Rush na Nicku.Pomyslam sobie,ze za niedługo być może będę mieć z nimi kontakt na codzien i od razu się usmiechnelam.Pozniej leciały jeszcze inne seriale.Gdy na zegarku wybila 20.00,z niewiadomych przyczyn zaczelam się denerwować,ze nic z tego nie wyjdzie,ale przemyslalam sobie wszystko i się troche uspokoiłam.Poszlam na kolacje.Zjadłam platki. Pozniej wyniosłam walizki do auta,bo była już 21.00 i trzeba było na odprawę na lotnisko jechać.Zadzwonilam do Jake'a i Grace,zebysmy już jechali na lotnisko.Pozegnalam sie sie z siostra i siostrzenica.Oczywiscie nie obeszlo sie bez lez,bo jednak takie dluzsze rozstanie to nie taka latwa sprawa.Ja i moi rodzice wsiedlismy do auta,a ja ostatni raz na dluzszy czas ze lzami w oku popatrzylam na swoj dom.Na drogach nawet nie bylo korkow wiec w 15 minut dojechalismy.Kilka minut pozniej,wypakowalam walizki i znalazlam sie na miejscu.W lotniskowy tlumie wypatrzylam Jake'a.Podeszlam do niego,ja,on i nasi rodzice porozmawialismy,a pozniej stanela przed nami Grace z rodzicami.Wszyscy poszlismy odniesc walizki,a pozniej,bo mielismy jeszcze chwile czasu wybralismy sie na taras widokowy,z ktorego mozna podziwiac przylatujace i odlatujace samoloty.Chwilke tam poczekalismy,a pozniej w lotniskowym kiosku kupilismy jakies gazety,ktore bedziemy czytac w samolocie,gdyby sie nam nudzilo.Godzina 22.50-w koncu nadszedl na nas czas.Poszlismy na odprawe.Jeszcze z wielkim placzem pozegnalismy sie z rodzicami.Trudno bylo sie nam z nimi rozstac.:'(  Ostatnie ich slowa do nas,zapewne na dlugo pozostana nam w pamieci:
-Trzymajcie sie!-powiedzieli nam.
-Wy tez!-odpowiedzielismy i weszlismy za drzwi,za ktorymi odbywaja sie odloty.Tam zalatwilismy co trzeba i usiedlismy na miejscach w takim autobusie,ktory mial nas zawiezc pod samolot.Nasi rodzice czekali na tarasie.Zobaczylismy ich przez szybe busu.Usmiechnelismy sie do nich i pomachalismy im ostatni raz.Godzina 23.00-wysiadamy i kierujemy sie do wejscia do samolotu.Przez wielkie schody dostalismy sie do jego wnetrza.Troche zestresowani zasiedlismy na swoich miejscach.Ja siedzialam kolo Grace,a Jake naprzeciwko nas.Obok niego na szczescie nikt nie siedzial wiec moglismy caly czas swobodnie rozmawiac.
Godzina 23.30-startujemy...
__________________________________________________________________________________________________________
Heej! Sorry,ze tak dlugo czekaliscie na ten rozdzial,ale wiecie-koniec roku szkolnego,a ja na dodatek koncze podstawowke to dodatkowe zamieszanie:-) . Bardzo was prosze-komentujcie,bo ja nwm czy podoba wam sie moja praca czy nie B-)  Licze na was i zycze przyjemnego czytania! A o tym,jak minie lot trojki przyjaciol do LA dowiecie sie juz w nastenym rozdziale. Dobranoc!!!

sobota, 25 maja 2013

Rushers! Mamy Zlot Fanów!!!

Uwaga! 30 czerwca na krakowskim Rynku Głównym odbędzie się ZLOT  FANOW  BIG  TIME  RUSH!!! Jesli tylko mozecie to jedzcie nata ,,impreze'' bo przeciez dla nas Rushers to bardzo wazne wydarzenie! Moze uda nam sie wpasc na jakis szalony pomysl sprowadzenia chlopakow do Polski?
Więcej informacji znajdziecie na stronie na facebooku. Oto link:https://www.facebook.com/events/551035198250827/
Dolaczcie do zainteresowanych tym wydarzeniem! Ja pojade.Juz pytalaam sie mamy,czy mi pozwoli i powiedziala ze TAK!!! Woo Hoo!!!!  Przyjedzcie,a na pewno poznacie nowych Rushers,z ktorymi bedziecie miec swietny kontakt!!!
SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!!!
                     
                                                                                                        Wikaa xD

niedziela, 19 maja 2013

Rozdzial szósty

Rozdzial szósty
Rano obudzilam sie o 6.00.Niebo bylo troche zachmurane,ale po godzinie wszystko ,,wrocilo do normy",czyli znowu 28 stopni.Ogarnelam sie,zjadlam,umylam i poszlam do Grace.Tam uzgodnilysmy,ze zadzwonimy po Jake'a i pojdziemy na zakupy.Razem poszlismy na zakupy.Kupilismy wszystko,co bylo nam potrzebne na wyjazd,czyli jakies nowe ubrania i buty,kosmetyki,cos do jedzenia i moglabym tak jeszcze dlugo wymieniac,ale nie chce was zanudzac.Jak wyszlismy o 10:00 to wrocilismy o 15:00.Zanieslismy zakupy do domu i umowilismy sie,ze o 15:45 pojdziemy na rowery i na pizze.Minelo pol godziny.Pojechalam po Jake'a, a z nim po Grace.Gdy juz jechalismy razem,przeprowadzilismy bardzo wazna rozmowe.
-Do tej pory nie moge uwierzyc,ze jedziemy do LA!-powiedzialam.
-Ty uwierz! Masz talent wiec jedziesz tam by go ,,rozkrecic",a my jedziemy do towarzystwa.-powiedzial Jake.
-Czy towarzystwo,czy nie wazne,ze zwiedzimy USA!-stwierdzilam.
-A no wlasnie,bo my -pokazala Grace na siebie i Jake'a-chcielismy ci podziekowac za to,ze nas wybralas na towarzyszy i za to,ze wyrwalas nas z tej nudnej budy!-powiedziala z usmiechem na twarzy Grace.
-Spoko! Nie ma za co! Ale wy wiecie,ze tam tez bedziemy musieli chodzic do szkoly?-powiedzialam.
-Wiemy!-powiedzieli razem-Ale tam szkola jest zupelnie inna.Taka lepsza!-dokonczyla Grace.
Dalej jadac caly czas rozmawialismy o tym,ze ta nasza piosenka dziwnie trafila w temat.Oczywiscie nie zeszlismy z tematu USA  i tego,ze byc moze poznamy Big Time Rush! Tak jezdzilismy jeszcze chwile i pojechalismy na pizze.Zamowilismy sobie srednia pizze i dla kazdego duza coca-cole .Bylismy tam do 19:00.Pozniej jeszcze pojechalismy na orlika,bo David pisal,zebysmy przyjechali.Dotarlismy na orlika i zagralismy sobie.Do domu wrocilismy o 22:00.Ja zaczelam sie pakowac,bo stwierdzilam,ze 8 walizek nie spakuje w 3 godziny.Biore 8 walizek,bo chce zabrac ze soba wszystkie ciuchy i buty.Spakowalam dwie walizki,poszlam na dol,zrobilam sobie goraca  czekolade,wypilam i poszlam do pokoju,gdzie wlaczylam laptopa i wysprawdzalam wiadomosci.Nie minelo 15 minut,a mi zachcialo sie spac,wiec wylogowalam sie i zasnelam.
________________________________________
Heej! sory ze rozdzial taki krotki,ale pisze z komorki a tu taki inny widok na rozdzial xD  licze na duuzo komentarzy :D
p.s. szybko napisalam rozdzial i go dodalam bo dzisiaj ciotka ma imieniny a ja sie u niej nudzilam

sobota, 18 maja 2013

Rozdzial piąty

Rozdział piąty:
Od rana było straasznie goraco.Za oknami doslownie żar lał sie  z nieba i jak narazie nawet nie mozna bylo pomarzyc o malym wiaterku,a co dopiero deszczu.Pogoda w pewnym sensie przerazajaca.W koncu jest wrzesien!
Z racji tego,ze dzisiaj bardzo wazny piatek,w ktorym moze okazac sie,ze mam szanse na zostanie gwiazda lub i  nie,  obudzilam sie wczesniej niz zwykle.Popatrzylam na zegarek,a tu dopiero 6.00!
-To pewnie z nerwow!-powiedzialam sama do siebie.
Poniewaz nie mialam co robic,ubralam dres i poszlam pobiegac.Wrocilam o 7.00,przygotowalam sie do szkoly,a po 45 min. przyjechala po mnie Grace.Wzielam rower i wyruszylam  z nia do szkoly.Dojechalysmy 5 minut przed dzwonkiem. Jake juz czekal na nas w szkole. Nasza pierwsza lekcja byla historia,wiec szybko weszlysmy do sali,aby sie nie spoznic.Cala lekcja jakos dziwnie sie dluzyla.Ja chcąc-nie chcąc czekalam na telefon od kogos z komisji. Gdy skonczyla sie lekcja,wyszlam na korytarz,przeszlam sie po szkole,a za nim sie  obejrzalam byl juz dzwonek.
-Chodzcie! Teraz muzyka!-krzyknal Jake.
Na muzyce stalo sie cos,czego nie zapomne do konca zycia.Spiewalismy (The Three Swag) nasza piosenke,za ktora dostalismy 6 za niesamowita aranzacje i wogole pomysl, a tu nagle do klasy wchodzi...Gustavo Rocque! Wszyscy tacy podjarani ,a on:
-Witam! Jestem Gustavo Rocque.-przedstawil sie.
-Mary Olsen.-powiedziala pani od muzyki.
-Milo pania poznac-powiedzial po czym pocalowal ja w dlon-Z ogromna radościa chcialbym powiadomic was,ze wasza kolezanka-Victoria Garey zostala jedna z niewielu wytypowanych osob do wziecia udzialu w Miedzynarodowymm Programie Wyszukiwania Mlodych Artystów-oswiadczyl Rocque,a nastepnie poprosil,abym do niego podeszla i odebrala dokument swiadczacy o autentycznosci wyboru.
Ja taka podniecona o malo co nie wyrabalam na plecaku podeszlam i to wzielam.Gustavo jeszcze z pietnascie minut mowil o calym planie tego turnusu,czyli jesli naucze sie wybranej piosenki,odpowiednio zaranzuje i zachwyce wytwornie to zostaje tam na dluzej.A no wlasnie "tam" oznacza Los Angeles! Dokladnie.Wyjezdzam do LA.Dostalam jeszcze mozliwosc wybrania dwoch osob,ktore maja talent i dobrze sie z nimi dogaduje.Ja oczywiscie wybralam Grace i Jake'a.Oni razem ze mna ucieszyli sie i zgodzili na wyjazd.Tak minela cala lekcja, a z reszty,czyli jeszcze szesciu lekcji ja,Jake i Grace zostalismy zwolnieni,by uzgodnic pare spraw. O godznie 10:00 my(The Three Swag),nasi rodzice i Gustavo z Kelly,ktora razem z nim przyjechala zebralismy sie w takiej jednej resturacji i uzgadnialismy wszystko,co wiazalo sie z wyjazdem.Krotko mowiac: 
~nasi rodzice zgodzili sie,wyjezdzamy w niedziele w nocy,samolot mamy o 23.30,nagrywamy w Rocque Records,zamieszkamy w Palm Woods,wszystko oplaca wytwornia,a no wlasnie!To najwazniejsze!
                                           Poznamy Big Time Rush!!!

Cale zebranie trwalo 3 godziny,a po nim ja,Grace i Jake z naszymi rodzicami skoczylismy na pizze.Czyli do domu wrocilismy o 16:00. Po powrocie do domu wszyscy wychwalilismy sie,ze  wyjezdzamy robic kariere.Moja siostra,Amy, z zazdrosci zaczela mi dodgadywac i przekonywac rodzicow,ze nie zasluguje na zaden wyjazd,ale ja to ja i powiedzialam jej,ze jak ma jakis problem to niech mi to powie prosto w oczy.Przestala.Po paru minutach caly Twitter,Facebook,Keek,MySpace i wogole wszyscy wiedzieli,ze wyjezdzam do LA! Wieczorem ogladnelam Little Birds,a jak film sie skonczyl to poszlam spac. Tym razem nie usnelam z mysla "Kiedy piatek?" albo "Jutro piatek! Ale sie boje!" tylko z "WooHoo!Wyjezdzam do LA i poznam BTR!!!"
________________________________________________
No i jak? Sorry,ze tak dlugo nic nie dodawalam! Bardzo was prosze,dodawajcie komentarze,bo nie wiem,czy sie wam podoba, czy nie. xD
Jutro zaczne pisac kolejny rozdzial.
Jak przeczytacie i skomentujecie ten rozdzial to zapraszam was do czytania rowniez swietnego bloga mojej znajomej Rusher!!! :D
http://big-time-story-of-love.blog.onet.pl/
A na koniec okladka nowej i niesamowitej plyty naszego najlepszego zespolu na swiecie! BIG TIME RUSH <3  

Rozdział czwarty

Rozdział czwarty:
Obudzilam sie gdzies kolo 8:00,bo mialam na 9:00 do szkoly. Zalatwilam wszystkie poranne czynnosci,zjadlam sniadanie i wyszlam do szkoly. Oczywiscie pod domem czekala na mnie Grace.Jake'a nie bylo,bo chlopaki  poszli dzisiaj na zawody  z pilki noznej,a Jake jest w druzynie jednym z najlepszych graczy wiec pasowaloby,zeby poszedl.Tak wiec,ja i Grace szlysmy razem do szkoly i rozmawialysmy o nowym albumie Big Time Rush-24/seven. Doszlysmy na boisko szkolne,dodalysmy otuchy chlopakom z druzyny i poszlysmy na lekcje. Gdy weszlam na szkolny korytarz,chyba z polowa szkoly zebrala sie pod moja szafka pytajac: "Jak poszlo?" "Balas sie?" "Przeszlas?" i wiele innych w pewnym sensie glupich tekstow.Ja powiedzialam im tylko,ze wszystko okaze sie jutro,ale ogolnie nie bylo az tak zle i jednym z oceniajacych mnie sedziow byl Gustavo Rocque.Wtedy wszyscy byli podnieceni,ze oceniala mnie w sumie wazna osobowosc w swiecie muzyki.
Wszystkie lekcje zlecialy nudno (jak zwykle xD).Wczoraj wieczorem myslalysmy,ze nie ma zadania,a tu nagle:
"Oddajemy zeszyty z zadaniem!"-krzyknela nauczycielka,a my nie wiedzialysmy co robic,wiec po prostu przyznalysmy sie,ze nie mamy zadania.(Tak,wiem,zachowalysmy sie glupio przyznajac sie do nieprzygotowania :D) Ta wydarla sie nas i wstawila jedynke. Rozumiecie to? Od razu jedynke za pierwsze nieprzygotowanie z polskiego! Chore,co nie?!
Gdy skonczylismy lekcje,ja i Grace poczekalysmy na Jake'a,bo dzwonil,ze juz wracaja.Akurat minela przerwa,na ktorej duzo sie dzialo.Caly czas smialysmy sie z chlopakow z piatej (klasy),jak grali  w siatke.Niektorzy sa niezli,ale sa rowniez tacy,co sami chyba nie wiedza,co to w-f i co na nim robia! Poszlysmy do sklepiku.Troche powkurzalysmy sprzedawczynie,kupilysmy zelki i lody.Przerwa byla dluga,wiec wszystko pozarlysmy (tak stwierdzilysmy :D) i przyszli chlopaki.Weszli na boisko,David wykopal pilke,a wszyscy krzykneli:
                      "WYGRALISMY! PIERWSZE MIEJSCE NASZE!"
Wszyscy im pogratulowali,Jake poszedl oddac pilke i trofeum,a nastepnie przyszedl do nas i razem wrocilismy do domu.
-Duzo bylo druzyn?-spytalam.
-Nie.Tylko siedem.-odpowiedzial Jake.
-Spox.A dobrze grali?-zapytala Grace.
-No! Strasznie dobrzy byli,a w jednej druzynie byl ten Cliff,co w miejskiej gra!
-I mowisz,ze byl zawodnik z druzyny miejskiej,a wy i tak wygraliscie?!-powiedzialam w tej samej chwili razem z Grace,po czym zaczelysmy sie smiac.
-Nie no! I wy sie dziwicie? W koncu jestesmy najbardziej wysportowana druzyna w Krakowie!-stwierdzil Jake.
-No przeciez wiem. A,no wlasnie mieliscie sie zastanowic nad zalozeniem zespolu! Ja jestem za! A wy?-zapytalam.
-Victoria,jest tak,ze...zgadzamy sie!!!-powiedzieli Jake i Grace.
Ja normalnie w siodmym niebie,taka podniecona,zawrzeszczalam razem z przyjaciolmi,ale po chwili ogarnelismy sie.Umowilismy sie,ze pozniej spotkamy sie u Grace,a tak dokladnie to w jednym z garazy,bo jej ojciec przy domu dobudowal jeszcze jeden  z mysla,ze kupi kolejne auto,ale jednak rozmyslil sie   i   garaz stoi pusty.Tak wiec o 16:00.U Grace.W garazu.Prawdopodobnie przychodzi po mnie Jake i razem do niej pojdziemy.Musze wziac gitare.Pewnie najpierw bede grala piosenki Big Time Rush i razem bedziemy je spiewac,a pozniej moze wezmiemy sie  serio za to,co faktycznie mamy zamiar robic.Pozegnalismy sie i kazdy rozszedl sie w swoja strone.Poszlam na obiad.Oni z reszta tez.A wracajac do mnie,poszlam na obiad,jednak nikogo nie bylo  w domu.Byla tylko kartka na stole,na ktorej napisane bylo,zebym odgrzala sobie w mikrofalowce zapiekanke.W sumi ucieszylam sie,bo lubie taka zapiekanke,ktora mama robi na obiad.W kazdym razie,zjadlam,przebralam sie,ogladnelam Victorious (Victoria znaczy zwyciestwo).Strasznie  lubie ten serial.Jest przekomiczny! Chwile po koncu odcinka,przyszedl Jake,ja jeszcze poszlam po gitare do pokoju i dziarsko wyruszylismy przed siebie,jednak  w kierunku garazu Grace.Gdy doszlismy,przy drzwiach do ,,naszego studia" stala rozpromieniona Grace,ktora z pospiechem wepchnela nas do garazu i wyskoczyla z pomyslem na nowa piosenke.
-Mam pomysl na piosenke!-powiedziala.
-WoW! To swietnie?!-stwierdzil Jake.
-Tak!-krzyknelysmy ja i Grace.
-Opowiadaj!-oznajmilam.
Grace opowiedziala nam,ze piosenka bedzie o marzeniach.Marzeniach,ktore nagle dostaja taka jakby szanse na spelnienie sie.
-Krotko mowiac-piosenke  nazwiemy "Marzenia" i bedzie ona niesc przeslanie dotyczace spelniania marzen.-powiedzialam.
-Wiec piosenka bedzie o marzeniach,ktore sie poprostu spelniaja.-oznajmil Jake-Spoko.Mi sie podoba.To moze zacznijmy pisac?
Wzielismy zeszyt i kazdy jeszcze dostal dlugopis do zapisania wlasnych pomyslow na tekst.Ja ogolnie zajmuje sie teksciarstwem i wogole wszystkim,co zwiazane z muzyka,wiec i z ta piosenka nie mialam najmniejszego problemu.Obawialam sie o Jake'a i Grace,ale...odkrylam w nich niesamowity talent! To talent do pisania tekstow do piosenek! To co napisali bylo madre i nadajace sie do piosenki.Czyli prawde mowiac,w przeciagu 1,5 godziny napisalismy pierwsza piosenke  naszego zespolu-The Three Swag. Tak,cieszylismy sie,ale czekala nas jeszcze melodia.Z tym poradzilismy sobie nawet bez problemu. W sumie to ja ukladalam wiekszosc melodii,ale przyjaciele tez pomagali.
Uroczyscie powiadam wam,iz cala,nowa piosenke The Three Swag zakonczono pisac o 20:30.
Oczywiscie zaspiewalismy ja,bo jak inaczej.Poniewaz jest to goracy wrzesien (doslownie! jest 27 stopni!) wyszlismy na pole i ochlapalismy sie woda.Bylismy strasznie mokrzy i tacy wrocilismy do swoich domow.Gdy wrocilam,opowiedzialam mamie o wydarzeniach dzisiejszego dnia.Ta pogratulowala  mi takiego zespolu.Zjadlam kolacje i poszlam spac z mysla:
"OMG! Jutro piatek! Ale sie boje!"
________________________________________________________________
No i jak? Licze na wiele pochlebnych komentarzy! :D Jutro zaczne pisac kolejny rozdzial. Dobranoc! :-*