niedziela, 22 września 2013

Rozdział dziesiąty

Rozdział dziesiąty
Nasze mieszkanie w Palm Woods było po prostu super. Gdy wchodzisz ukazuje sie salon,prze ktory na prawo wchodzi sie do kuchni. Na  lewo zas trzy drzwi do pokojow,z ktorych jeden byl moj i Grace,drugi Jake'a,a trzecie drzwi otwieraly taki jakby schowek.Sredniej wielkosci pomieszczenie,w ktorym mozna bylo schowac torby i inne na codzien nie potrzebne rzeczy.
-Ktora godzina?-spytalam troche zaspana.
-Dziewiata.-odpowiedziala Grace patrzac na zegar wiszacy na scianie koloru fioletowego,wpadajacego w ciemny wrzos.
-Wstajemy?-spytalam.
-Ok!
Nim sie zdarlysmy z lozka minelo  z 10 minut.Poszlysmy do kuchni,a chwile pozniej przyszedl do nas Jake.
-Jak sie spalo?-zapytal.
-Dobrze.-odpowiedzialam.
-Ej,to dzisiaj idziemy z nimi zwiedzic LA?-spytala Grace.
-Skoro tak nam powiedzieli to raczej tak.-powiedzialam.
Nagle ktos zaczal pukac.Jake  otworzyl.W drzwiach staneli chlopaki  z BTR.
-Witamy juz naszych Polakow!-powiedzieli.
-Logan,ty tez jestes ,,Polak" w pewnym sensie.-oznajmilam.
-No,mozna tak powiedziec.-odpowiedzial i sie usmiechnal.
-Jak sie wam podoba hollywoodzki poranek?-zapytal Kendall.
-No,nie jest zle-powiedziala Grace.
-Wyspani?-zadal pytanie Carlos.
-Tak!-odpowiedzielismy zgodnym chorem.
-Gotowi na wycieczke po miescie?-spytal James.
-Na to tez jestesmy gotowi!-razem odpowiedzielismy.
Chlopaki zostali u nas.Pomogli w zrobieniu sniadania.Rozmawialismy o reakcji polskich Rushers na BTR.Opowiedzilismy im,ze polscy fani sa niesamowici i czekaja na koncert w Polsce.Oni zas powiedzieli nam,ze z trasą jest tak,ze oni nie maja nic  do gadania w tej sprawie,a bardzo chcieliby odwiedzic niektore panstwa takie jak np. Polska.Niestety.Trasa zajmuja sie Gustavo i Gryffin i to oni o wszystkim decyduja.Razem zjedlismy,a pozniej ubralismy sie i poszlismy po Katie.Razem zwiedzilismy Los Angeles.No,moze nie cale,bo jest ogromne,ale Hollywood Boulvard zaliczylismy.Widzielismy takze slynny napis Hollywood.Strzelilismy kilka fotek.Cala droge rozmawialismy.To o nas,to o nich.W koncu wrocilismy do Palm Woods.Nie bylo nas trzy godziny.Mama Kendalla zaprosila nas do siebie na obiad.Zjedlismy przepyszne spaghetti.Nastepnie wybralismy nad basen.Zadzwonilam do mamy.Miedzy nami jest teraz 5 godzin roznicy.Ciekawa byla,jak sie lecialo,jak tam jest i wogole.Gdy skonczylam z nia gadac,chlopaki opowiedzieli nam,jak wyglada praca w studiu.Bylismy dobrze nastawieni co do tego.Chwile pozniej,jakby na zawolanie zadzwonila Kelly z prosba,abysmy razem  z BTR przyszli do studia.W mgnieniu oka popedzilismy tam.
-Hej Kelly!-powiedzieli chlopaki.
-Czesc! Chodzcie bo,Gustavo was wszystkich wola.-odpowiedziala.
Poszlismy za Kelly.Zobaczylismy Gustavo,usiedlismy.Ten popatrzyl na mnie i po chwili powiedzial:
-Przyjechalasa tu,bo zostalas wyloniona z posrod wielu utalentowanych i nieutalentowanych ludzi,ktorzy chca byc slawni.
-Yyy tak?!-zrobilam WTF na twarzy.
-Na prosbe Gryffina zabralas takze swoich dwoch znajomych.Umieja spiewac?-spytal.
-Tak,nawet w planie mielismy zalozyc zespol.Napisalismy jedna piosenke.
-Jest mozliwosc skonczenia tego,co zaczeliscie.
-Co pan przez to rozumie?
-Po pierwsze-nie pan,jestem Gustavo,a po drugie mozecie stworzyc ten zespol i wydac studyjnie ta piosenke,ktora napisaliscie.Tylko czy sie zgadzacie?
Popatrzylismy na siebie i zgodnym chorem odpowiedzielismy,ze sie zgadzamy.Po Gustavo widac bylo,ze cieszy sie z naszej decyzji.
-Mozecie sie przygotowac i nagrac w studiu ta piosenke.
-Naprawde? Kiedy?-spytala Grace.
-Jutro.-powiedziala Kelly.
-Ok.Mozemy sie przygotowac i sprobujemy.-oznajmil Jake.
-A teraz wy.-powiedzial Gustavo i pokazal na BTR-Jutro po poludniu idziecie na wywiad z Jenna Collins.
-Jutro mamy wywiad w radiu?-spytali.
-Tak i macie wybrac piosenke,ktora chcecie promowac.
-Czyli znow musimy klocic sie z toba i Gryffinem,o to ktora wybierzemy?-powiedzial Kendall.
-I mamy isc z kijami do hokeja do studia?-wtracil Carlos.
-Nie.Tym razem odpuscimy,bo rok temu, wybrane Windows Down,stalo sie hitem.
-Wiec?-spytal James.
-Wiec co wybierzecie tym razem?
Chlopaki chwile sie zastanawiali,a juz po krotkiej naradzie powiedzieli:
-Just Getting Started!
-Ok! To jutro o 15.00 przyjdzcie pod studio i pojedziemy razem.-powiedziala Kelly.
-A my kiedy mamy przyjsc?-spytalam.
-Przyjdzcie o 10.00.Zrobimy sesje nagraniowa.-odpowiedziala Kelly.
-Hej,a moze oni jutro tez pojada z nami do radia? Byloby to dla nich super doswiadczenie.Zobaczyliby,jak to wszystko wyglada.-zaproponowal James.
-Posluchaliby wywiadu na zywo,dowiedzieliby sie troche na temat,jak wyglada taki wywiad.-dodal Logan.
-Jesli tylko chca...-odpowiedzial Gustavo.
-Pewnie,ze chcemy!-razem powiedzielismy.
 Potem pozegnalismy sie i z BTR wrocilismy do hotelu.Byla godzina 18.00.Nagle Kendall i Logan zaczeli sie niezle szczerzyc.Wstali i pobiegli do jakis dwoch dziewczyn.Jedna miala blond,a druga brazowe wlosy.Nawet ladne byly.
-Ej! Kto to jest?-spytal Jamesa Jake.
-Jo i Camille.Dziewczyny Kendalla i Logana.
Tak.To prawda.Byly to ich dziewczyny .Podeszly do nas i sie przedstawily.Blondynka to Jo-dziewczyna Kendalla,a brunetka to Camille-dziewczyna Logana.Chlopaki wytlumaczyli im,dlaczego tu jestesmy.My tylko sarkastycznie  podziekowalismy za opowiedzenie naszej ,,historii''.Dziewczyny rozmawialy z nami.Bardziej sie poznalismy.Potem poszlismy ja kolacje,ale umowilismy sie,ze zaraz wrocimy.
Pol godziny pozniej:
Gdy poszlismy po chlopakow Kendall wpadl na pomysl,abym wziela gitare,on wezmie swoja i razem przecwiczymy moja piosenke na jutro.Zgodzilam sie.Wzielismy gitary,usiedlismy przy takim jakby miejscu na ognisko.Zaczelo robic sie ciemno.Najpierw zagralam ja sama i oczywiscie spiewalismy.(ja Grace i Jake xD).Gdy skonczylismy rozbrzmialy glosne brawa.Podziekowalam za nie i oglosilam,ze jutro nagrywamy ta piosenke.Chlopaki z BTR,Camille,Jo i inni mieszkancy Palm Woods byli nami zachwyceni.Powiedzieli,zebysmy nadal pisali sami piosenki,ktore beda tak fajne jak ta.Pozniej jeszcze chwile-ale juz z Kendallem-cwiczylismy piosenke.Troche pospiewalismy tez BTR. W koncu zrobilo sie calkiem ciemno i wrocilismy do swoich pokoi.Zrobilam herbate.Jeszcze sie napilismy,przebralismy,umylismy i poszlismy spac. W koncu jutro  wielki dzien.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Hej Hej!!! Tak wiem dawno mnie tu nie bylo,ale wiecie mnie na wakacjach praktycznie w domu nie ma a jak jestem to zmeczona :c . W kazdym razie dzisiaj publikuje nowy rodzial.Plissssska komentujcie,bo nwm czy sie wam podoba czy nie.A tak notabene, na wakacjach zdobylam autograf i kostke do gitary od Kendalla <3. Postaram sie dodawac wiecej i czesciej,jednak niczego nie obiecuje ;d. Jesli bedzie piec komentarzy rozdzial dodam zaraz na drugi dzien. Mam nadzieje,ze moge na was liczyc. Buziaczki :-* Paaa !!!!


sobota, 20 lipca 2013

Rozdzial dziewiąty

 Rozdział dziewiąty
Godzina 19.50-zniecierpliwieni czekamy na koncert.Godzina 19.55-zaczyna sie pieciominutowe odliczanie.Emocje.Niesamowity wrzask fanow.10-9-8-7-6-5-4-3-2-1-0!I nagle po calej hali rozbrzmiewa piosenka,ktora rozpoczyna caly koncert-24/seven.Chlopaki wchodza ma scene.Zaczynaja spiewac i znow wrzask,krzyk.
-WoW!Jest super!-pomyslalam.
Song For You-spiewa BTR.
Pozniej Get Up,Till I Forget  About You i nareszcie Worldwide.Chlopaki beda teraz wybierac Rusherke,ktora znajdzie sie z nimi na scenie.Jedno swiatlo zaczelo ,,latac" po calej hali i zatrzymalo sie na mnie.
-Co sie stalo?-spytalam Katie.
-Bravo!Jestes Worldwide Girl!-powiedziala Katie-jesli swiatlo zatrzymalo sie na tobie,idziesz na scene!
Ja w szoku mowie Grace  i Jake'owi,ze musze isc na scene.
Kilka sekund pozniej bylam juz na scenie.Serdecznie przywitana i wyusciskiwana przez przez chlopakow usiadlam pomiedzy Kendallem a Jamesem.Logan spytal,jak mam na imie.Z usmiechem na twarzy odpowiedzialam:
-Jestem Vicki!
Carlos powiedzial kilka cieplych slow.Chwile pozniej zaczeli spiewac specjalnie dla mnie Worldwide.Gdy skonczyli,jeszcze raz mnie usciskali.Nie potrafilam powiedziec,jak sie wtedy czulam.To bylo takie szczescie.radosc,euforia.Nie do okreslenia!Przyjaciele dzielili radosc razem ze mna. Chlopaki na koncu zaspiewali Big Time i City is Ours.Po koncercie ja,Katie,Grace i Jake pojechalismy autobusem do hotelu.
-No i jak bylo?-spytala mama Kendalla.
-Super!-odpowiedzielismy.Pozniej rozmawialismy z  nia o nas,o Polsce i o tym,jak sie tu znalezlismy.Byla zaciekawiona naszymi opowiadaniami.Minely dwie godziny i nagle do mieszkania 2K weszli chlopaki  z Big Time Rush.Od razu polecieli do do pani Knight(mamy Kendalla).Usciskali ja i Katie.Pozniej wszyscy troche zdziwili sie na moj widok.
-Ty dzisiaj bylas z nami na scenie?-pokazal na mnie James.
-Tak bylam.-odpowiedzialam-Jestem Vicki,a to moi przyjaciele Grace i Jake.
-Czesc.-chlopaki odpowiedzieli nadal troche zdziwieni.
-Jestesmy tu nowi.
-Spoko.To kariera.-powiedzial Logan.
-Tak,kariera.Jestesmy z Polski.Wygralam eliminacje u Gustavo.Naszego menagera.-pokazalam na nas  i BTR.
-Gustavo jest naszym menagerem?-spytal Kendall takze pokazujac na dwa zespoly.
-Tak.Dzieki niej.-powiedzial Jake pokazujac na mnie.
-A czyli ty jestes gwiazda!-spytal Carlos.
-Tak!Dokladniej piosenkarka.
-Super!Ktos nowy, fajny i z tej samej branzy.-powiedzial Carlos.
-Dziekuje!-odpowiedzialam.
-Jeszcze sie nie przedstawilismy...-powiedzial James,ale Grace mu przerwala.
-Hello?! Przeciez fani musza znac swoich idoli!-powiedziala Grace.
Chlopaki zasmiali sie.Pozniej jeszcze chwile rozmawialismy,ale godzina 23.00 sklonila nasza kulture do wyjscia.
-Jestescie spoko!-powiedzial Kendall.
-Dzieki! Wy tez!-powiedzial Jake.
-Moze jutro gdzies razem pojdziemy?-spytal James.
-Pewnie ze tak!-oznajmilam.
-To jutro pojdziemy oprowadzic was po Los Angeles.-powiedziala Katie.
-Ok.-odpowiedzialam-My juz idziemy,ale spotkamy sie jutro.-powiedzialam.
-To paa!-powiedzieli razem z Katie.
-Paa!Dobranoc!-powiedzielismy i wyszlismy.W swoim mieszkaniu szybko poscielilismy lozka i polozylismy sie spac.Ja z mysla:marzenia nareszcie zaczely sie spelniac!Wyjechalam do LA,poznalam Big Time Rush,bylam na ich koncercie,a na dodatek zostalam WWGirl.
-Dobranoc!-powiedzielismy sobie nawzajem i poszlismy spac.
...............................................
No czesc!Wczoraj mieliscie ósmy a dzisiaj dodaje dziewiaty rozdzial.Mialam wolna chwile wiec go napisalam.Comment please. Bye!!!  <3

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział ósmy

Rozdzial ósmy
Godzina 23.00-startujemy.Po calym samolocie rozlegl sie glos pilota,ktory udzielal wskazowek pasazerom.Pozniej stewardessy (nwm jak sie to pisze) chodzily i sprawdzaly bilety itp.Potem juz normalnie lecielismy.Przez cala droge rozmawialismy sobie o tym, co bedziemy tam robic.
-Kto ma nas odebrac z lotniska?-zapytala Grace.
-Prawdopodobnie ma na nas czekac ktos z wytworni-odpowiedzialam.
-Juz nie moge sie doczekac,jak wysiadziemy z samolotu!-powiedziala Grace.
-Nom.Ciekawe jak LA wyglada tak wiesz,jak sama patrzysz.Tyle razy widzialysmy na zdjeciach,a teraz na zywo!
-Ciekawe jak bedzie w hotelu?-zapytal Jake.
I tak rozmawialismy,gdy nagle wszyscy poczulismy male turbolencje.Na szczescie pozniej wszystko wrocilo do normy. Przespalismy sie chwile, a niedlugo po obudzeniu stewardessa powiedziala nam,ze juz bedziemy ladowac.Trzeba bylo zapiac pasy i powoli ,,stawalismy na ziemii".Samolot zatrzymal sie.Przez okienko widzielismy jak podjezdzaja wielkie schody.Chwile pozniej otworzyly sie drzwi i wysiedlismy.Nastepnie skierowalismy sie do autobusu.Ten zawiozl nas na taka hale i tam czekalismy na odbior bagazy.Zabralismy swoje i skierowalismy do wyjscia. Wyszlismy.Byla godzina 14.45. Porozgladalismy sie po lotnisku -niesamowicie ogromne-i nagle z oddali ktos zaczal nam machac.Dostrzeglismy juz znajoma nam twarz. To byla Kelly.Podeszlismy do niej.
-Witajcie w LA!-powiedziala-Jak minal wam lot?
-Jak na nasz pierwszy raz(lot samolotem oczywiscie xD) to nawet nie bylo najgorzej-powiedzialam.
-Tylko takie male turbolencje.-oswiadczyl Jake.
-Czyli ogolnie spoko?
-Tak!-odpowiedzielismy zgodnym chorem.
-Słuchajcie,pojedziemy teraz do hotelu.Zostawicie sobie tam torby i pojedziemy do studia.
-Tak od razu?-spytala Grace.
-Pojedziemy do studia na jakies doslownie pol godziny,bo musicie zalatwic wazne sprawy z Gustavo,a potem znowu wrocicie do hotelu.
-Ok,ale my sie w hotelu sami ...no wiesz... nie odnajdziemy-powiedzialam.
-Tym tez sie zajelismy.Oprowadzi was mlodsza siostra Kendalla,Katie.-powiedziala w drodze na parking Kelly.
-Mlodsza siostra Kendalla?-razem zapytalismy ze zdziwieniem.
-Yyy tak?! To wy sie znacie?
-No ona moze nas nie,ale my ja troche tak.-powiedzialam.
-To dobrze,bo nawet mieszkacie naprzeciwko siebie.
No tu to juz omalo co nie zemdlelismy z wrazenia.@_@.Doszlismyna parking,zaladowallismy walizki do bagaznika i ruszylismy do hotelu.Stalismy 15 minut w korku,ale chwile pozniej bylismy juz w hotelu.Gdy sie zatrzymalismy,zaladowalismy torby na taki wozek i pojechalismy na recepcje.
-Witajcie w Palm Woods!-powiedziala Kelly.
Przez cala droge do recepcji zachwycalismy tym pieknym hotelem.
-Witajcie w Palm Woods.W czym moge pomoc?-spytal niski,gruby facet,ubrany w marynarke z logo hotelu.Najwidoczniej byl z obslugi hotelu.Nazywal sie Bitters.Nie wazne,w kazdym razie byl strasznie gburowaty.
-Chcialam odebrac klucze do pokoju 2K.-powiedziala Kelly.
-Prosze-odpowiedzial Bitters-Palmowego dnia zycze.-powiedzial i niechetnie sie usmiechnal.
Pojechalismy winda na nasze pietro i podeszlsimy pod drzwi.Otworzylismy je i szok.Takiego mieszkania to ja jeszcze nie widzialam.Cudo! Ale o tym pozniej.Szybko odlozylismy walizki i pojechalismy do studia.Znajduje sie ono blisko hotelu.Tam spotkalismy Gustavo i Gryffina.Obgadalismy pare roznych spraw,doslownie blachostek i przy wyjsciu menager zawolal nas na chwile.
-Jak wiecie BTR wraca dzisiaj z trasy i graja ostatni koncert.Poniewaz jestem menagerem waszym i ich na dobry poczatek waszego pobytu w Los Angeles dostaniecie ode mnie bilety na ten koncert.-powiedzial Gustavo.
A my tacy podjarani:
-Wow! Dziekujemy! Ale jak tam dotrzemy?-spytalismy.
-Pojdziecie z Katie.A teraz jedzcie sie przygotowac.
-Do widzenia!
Kelly odwiozla nas do hotelu i zaprowadzila do 2J,mieszkania chlopakow z BTR.Otworzyla nam mama Kendalla.
-Dzien Dobry! Ja do Katie.Przyprowadzilam nowe gwiazdy.-powiedziala Kelly z usmiechem na twarzy patrzac na nas.
-Juz ja wolam.Katie!-odpowiedziala.
-Juz ide!-krzyknela dziewczyna.
Minute pozniej:
-O czesc!Jestem Katie.Mlodsza siostra Kendalla.-przedstawila sie.
-Czesc! Jestem Vicki.To sa moi przyjaciele Grace i Jake.Jestesmy z Polski.
-Tak na poczatek,ile macie lat?
-13!-odpowiedzielismy.
-Nareszcie ktos w moim wieku!
-Zawsze razniej z kims rownym sobie-powiedziala Grace.
Wymienilismy sie usmiechami.Pozniej poszlismy do naszego pokoju.Tak troche rozpakowalismy sie.Przez caly ten czas Katie rozmawiala z nami o Big Time Rush,zyciu codziennym w Palm Woods,Bittersie i o LA.Pozniej poszlismy ,,zwiedzic'' hotel.Nim sie obejrzelismy byla godzina 19.00.Poszlismy sie przygotowac na koncert.Ja i Grace w krotkich spodenkach i topie,a Jake tez w krotkich spodniach i bluzce z krotkim rekawem.Przyszla po nas Katie.Poszlismy do Staples Center.Z niedowierzaniem patrzylismy na rozwrzeszczane fanki.Czekalismy na Meet&Greet.Juz wtedy zdobylismy autografy chlopakow oraz zrobilismy sobie z nimi zdjecia.To co stalo sie pozniej bylo spelnieniem moich marzen...

****************************************************************************************************
Hej!Sory,ze dlugo mnie tu nie bylo.(zepsuty laptop byl :/)Ale juz jestem i daje wam nowy rozdzial.Mam nadzieje ze teraz bede czesciej dodawac rozdzialy.Plisss komentujcie wpisy,bo nie wiem czy sie wam podoba!!! xD 
W dodatku daje wam nowy teledysk Big Time Rush! <3

 

Życzę miłego czytania!!!!!

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdzial siódmy

Rozdzial siódmy:
Obudzilam sie o 9.00.Szczerze mowiac myslalam,ze jest troche wczesniej,ale popatrzylam na zegarek i zerwalam sie z lozka na rowne nogi.Zjadlam sniadanie i poszlam do pokoju skonczyc pakowanie,a przy okazji sluchac piosenek z Elevate.O godzinie 13 zakonczylam ,,upychanie calego pokoju do walizki". Poszlam na obiad.Rozmawialam z rodzicami na temat odwiedzin-ze albo ja ich odwiedzam albo oni mnie w LA. Oczywiscie nie obeszlo sie bez pogaduszek na temat mojego zachowania i tego co moge i nie moge.W sensie,ze mam być kulturalna i wogole.Ja im[rodzicom] wyjechalam z tekstem,ze po to sa zasady,aby je lamac.Tu pojawily sie grozby,ze zaraz nie pojade i sie skonczy,ale ja-madra-odrazu powiedzialam,ze juz sie zgodzili i razem podpisalismy kontrakt wiec nie maja innego wyjscia.Rozmawialismy tak jeszcze chwile i zadzwonil do mnie telefon.Na wyswietlaczu pojawilo sie:Dzwoni Grace.Odebralam telefon:
-Hej Vicki! Moglybysmy spotkac sie za pol godziny z parku kolo placu.Wiesz tam gdzie zwykle.Musimy porozmawiac.-powiedziala Grace
-Jasne.Spoko,a cos sie stalo czy...-nie skonczylam.bo przerwala mi Grace
-Nie nic po prostu musisz mnie ogarnac.
-Dobra to bede za pol godziny w parku. Paa!-powiedzialam i sie rozlaczylam.
Powiedzialam rodzicom,ze ide do parku z Grace,bo musimy pogadać.Ubralam się i wyszłam z domu.Po drodze wstapilam do sklepu i kupila zelki.Nasze ulubione.Zawsze jak ja,Grace i Jake gdzies idziemy to je kupujemy.Doszlam na miejsce.Gdzies w oddali ujrzałam przyjaciolke.Troche przygnebiona brnela w moja strone.W końcu spotkalysmy się i idąc alejkami rozmawialysmy:
-Sluchaj,troche się boje.-oznajmila Grace
-Ale czego ty się boisz?
-Tego,ze nie poradzę sobie w większym swiecie
-Hej!Przecierz ja i Jake tez tam będziemy.Na pewno sobie poradzimy,no bo czemu nie?!
-Wiesz,masz racje w końcu będziemy się wspierać nawzajem.Dzieki za rade!
-Spox nie ma za co!
Poszlysmy do domu. Wlaczylam sobie fejsa na komórce bo laptopa już miałam spakowanego.Troche posmialam z koleżanki i dodałam posta o tym,ze za niedługo wyjezdzam.W koncu wybila 16.00.Nudzilo mi sie wiec wzielam gitare i zaczelam grac nasza piosenke i ja spiewac.Wtedy podszedł do mnie tata i powiedział:
-Córciu licze na to ,ze pojadąc tam zrobisz karierę,ale w glebi duszy zostaniesz ta  sama osoba jaka jesteś.Mam nadzieje,ze przez slawe i pieniądze nie zapomnisz o rodzinie.
-Dlaczego miałabym zapomnieć?Przeciez was kocham!
-Zapamietam to sobie!-powiedział z uśmiechem na twarzy mój tata
-Spooko!-wykrzyknelam.
Z nudow wlaczylam telewizor i ogladnelam  Big Time Rush na Nicku.Pomyslam sobie,ze za niedługo być może będę mieć z nimi kontakt na codzien i od razu się usmiechnelam.Pozniej leciały jeszcze inne seriale.Gdy na zegarku wybila 20.00,z niewiadomych przyczyn zaczelam się denerwować,ze nic z tego nie wyjdzie,ale przemyslalam sobie wszystko i się troche uspokoiłam.Poszlam na kolacje.Zjadłam platki. Pozniej wyniosłam walizki do auta,bo była już 21.00 i trzeba było na odprawę na lotnisko jechać.Zadzwonilam do Jake'a i Grace,zebysmy już jechali na lotnisko.Pozegnalam sie sie z siostra i siostrzenica.Oczywiscie nie obeszlo sie bez lez,bo jednak takie dluzsze rozstanie to nie taka latwa sprawa.Ja i moi rodzice wsiedlismy do auta,a ja ostatni raz na dluzszy czas ze lzami w oku popatrzylam na swoj dom.Na drogach nawet nie bylo korkow wiec w 15 minut dojechalismy.Kilka minut pozniej,wypakowalam walizki i znalazlam sie na miejscu.W lotniskowy tlumie wypatrzylam Jake'a.Podeszlam do niego,ja,on i nasi rodzice porozmawialismy,a pozniej stanela przed nami Grace z rodzicami.Wszyscy poszlismy odniesc walizki,a pozniej,bo mielismy jeszcze chwile czasu wybralismy sie na taras widokowy,z ktorego mozna podziwiac przylatujace i odlatujace samoloty.Chwilke tam poczekalismy,a pozniej w lotniskowym kiosku kupilismy jakies gazety,ktore bedziemy czytac w samolocie,gdyby sie nam nudzilo.Godzina 22.50-w koncu nadszedl na nas czas.Poszlismy na odprawe.Jeszcze z wielkim placzem pozegnalismy sie z rodzicami.Trudno bylo sie nam z nimi rozstac.:'(  Ostatnie ich slowa do nas,zapewne na dlugo pozostana nam w pamieci:
-Trzymajcie sie!-powiedzieli nam.
-Wy tez!-odpowiedzielismy i weszlismy za drzwi,za ktorymi odbywaja sie odloty.Tam zalatwilismy co trzeba i usiedlismy na miejscach w takim autobusie,ktory mial nas zawiezc pod samolot.Nasi rodzice czekali na tarasie.Zobaczylismy ich przez szybe busu.Usmiechnelismy sie do nich i pomachalismy im ostatni raz.Godzina 23.00-wysiadamy i kierujemy sie do wejscia do samolotu.Przez wielkie schody dostalismy sie do jego wnetrza.Troche zestresowani zasiedlismy na swoich miejscach.Ja siedzialam kolo Grace,a Jake naprzeciwko nas.Obok niego na szczescie nikt nie siedzial wiec moglismy caly czas swobodnie rozmawiac.
Godzina 23.30-startujemy...
__________________________________________________________________________________________________________
Heej! Sorry,ze tak dlugo czekaliscie na ten rozdzial,ale wiecie-koniec roku szkolnego,a ja na dodatek koncze podstawowke to dodatkowe zamieszanie:-) . Bardzo was prosze-komentujcie,bo ja nwm czy podoba wam sie moja praca czy nie B-)  Licze na was i zycze przyjemnego czytania! A o tym,jak minie lot trojki przyjaciol do LA dowiecie sie juz w nastenym rozdziale. Dobranoc!!!

sobota, 25 maja 2013

Rushers! Mamy Zlot Fanów!!!

Uwaga! 30 czerwca na krakowskim Rynku Głównym odbędzie się ZLOT  FANOW  BIG  TIME  RUSH!!! Jesli tylko mozecie to jedzcie nata ,,impreze'' bo przeciez dla nas Rushers to bardzo wazne wydarzenie! Moze uda nam sie wpasc na jakis szalony pomysl sprowadzenia chlopakow do Polski?
Więcej informacji znajdziecie na stronie na facebooku. Oto link:https://www.facebook.com/events/551035198250827/
Dolaczcie do zainteresowanych tym wydarzeniem! Ja pojade.Juz pytalaam sie mamy,czy mi pozwoli i powiedziala ze TAK!!! Woo Hoo!!!!  Przyjedzcie,a na pewno poznacie nowych Rushers,z ktorymi bedziecie miec swietny kontakt!!!
SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!!!
                     
                                                                                                        Wikaa xD

niedziela, 19 maja 2013

Rozdzial szósty

Rozdzial szósty
Rano obudzilam sie o 6.00.Niebo bylo troche zachmurane,ale po godzinie wszystko ,,wrocilo do normy",czyli znowu 28 stopni.Ogarnelam sie,zjadlam,umylam i poszlam do Grace.Tam uzgodnilysmy,ze zadzwonimy po Jake'a i pojdziemy na zakupy.Razem poszlismy na zakupy.Kupilismy wszystko,co bylo nam potrzebne na wyjazd,czyli jakies nowe ubrania i buty,kosmetyki,cos do jedzenia i moglabym tak jeszcze dlugo wymieniac,ale nie chce was zanudzac.Jak wyszlismy o 10:00 to wrocilismy o 15:00.Zanieslismy zakupy do domu i umowilismy sie,ze o 15:45 pojdziemy na rowery i na pizze.Minelo pol godziny.Pojechalam po Jake'a, a z nim po Grace.Gdy juz jechalismy razem,przeprowadzilismy bardzo wazna rozmowe.
-Do tej pory nie moge uwierzyc,ze jedziemy do LA!-powiedzialam.
-Ty uwierz! Masz talent wiec jedziesz tam by go ,,rozkrecic",a my jedziemy do towarzystwa.-powiedzial Jake.
-Czy towarzystwo,czy nie wazne,ze zwiedzimy USA!-stwierdzilam.
-A no wlasnie,bo my -pokazala Grace na siebie i Jake'a-chcielismy ci podziekowac za to,ze nas wybralas na towarzyszy i za to,ze wyrwalas nas z tej nudnej budy!-powiedziala z usmiechem na twarzy Grace.
-Spoko! Nie ma za co! Ale wy wiecie,ze tam tez bedziemy musieli chodzic do szkoly?-powiedzialam.
-Wiemy!-powiedzieli razem-Ale tam szkola jest zupelnie inna.Taka lepsza!-dokonczyla Grace.
Dalej jadac caly czas rozmawialismy o tym,ze ta nasza piosenka dziwnie trafila w temat.Oczywiscie nie zeszlismy z tematu USA  i tego,ze byc moze poznamy Big Time Rush! Tak jezdzilismy jeszcze chwile i pojechalismy na pizze.Zamowilismy sobie srednia pizze i dla kazdego duza coca-cole .Bylismy tam do 19:00.Pozniej jeszcze pojechalismy na orlika,bo David pisal,zebysmy przyjechali.Dotarlismy na orlika i zagralismy sobie.Do domu wrocilismy o 22:00.Ja zaczelam sie pakowac,bo stwierdzilam,ze 8 walizek nie spakuje w 3 godziny.Biore 8 walizek,bo chce zabrac ze soba wszystkie ciuchy i buty.Spakowalam dwie walizki,poszlam na dol,zrobilam sobie goraca  czekolade,wypilam i poszlam do pokoju,gdzie wlaczylam laptopa i wysprawdzalam wiadomosci.Nie minelo 15 minut,a mi zachcialo sie spac,wiec wylogowalam sie i zasnelam.
________________________________________
Heej! sory ze rozdzial taki krotki,ale pisze z komorki a tu taki inny widok na rozdzial xD  licze na duuzo komentarzy :D
p.s. szybko napisalam rozdzial i go dodalam bo dzisiaj ciotka ma imieniny a ja sie u niej nudzilam

sobota, 18 maja 2013

Rozdzial piąty

Rozdział piąty:
Od rana było straasznie goraco.Za oknami doslownie żar lał sie  z nieba i jak narazie nawet nie mozna bylo pomarzyc o malym wiaterku,a co dopiero deszczu.Pogoda w pewnym sensie przerazajaca.W koncu jest wrzesien!
Z racji tego,ze dzisiaj bardzo wazny piatek,w ktorym moze okazac sie,ze mam szanse na zostanie gwiazda lub i  nie,  obudzilam sie wczesniej niz zwykle.Popatrzylam na zegarek,a tu dopiero 6.00!
-To pewnie z nerwow!-powiedzialam sama do siebie.
Poniewaz nie mialam co robic,ubralam dres i poszlam pobiegac.Wrocilam o 7.00,przygotowalam sie do szkoly,a po 45 min. przyjechala po mnie Grace.Wzielam rower i wyruszylam  z nia do szkoly.Dojechalysmy 5 minut przed dzwonkiem. Jake juz czekal na nas w szkole. Nasza pierwsza lekcja byla historia,wiec szybko weszlysmy do sali,aby sie nie spoznic.Cala lekcja jakos dziwnie sie dluzyla.Ja chcąc-nie chcąc czekalam na telefon od kogos z komisji. Gdy skonczyla sie lekcja,wyszlam na korytarz,przeszlam sie po szkole,a za nim sie  obejrzalam byl juz dzwonek.
-Chodzcie! Teraz muzyka!-krzyknal Jake.
Na muzyce stalo sie cos,czego nie zapomne do konca zycia.Spiewalismy (The Three Swag) nasza piosenke,za ktora dostalismy 6 za niesamowita aranzacje i wogole pomysl, a tu nagle do klasy wchodzi...Gustavo Rocque! Wszyscy tacy podjarani ,a on:
-Witam! Jestem Gustavo Rocque.-przedstawil sie.
-Mary Olsen.-powiedziala pani od muzyki.
-Milo pania poznac-powiedzial po czym pocalowal ja w dlon-Z ogromna radościa chcialbym powiadomic was,ze wasza kolezanka-Victoria Garey zostala jedna z niewielu wytypowanych osob do wziecia udzialu w Miedzynarodowymm Programie Wyszukiwania Mlodych Artystów-oswiadczyl Rocque,a nastepnie poprosil,abym do niego podeszla i odebrala dokument swiadczacy o autentycznosci wyboru.
Ja taka podniecona o malo co nie wyrabalam na plecaku podeszlam i to wzielam.Gustavo jeszcze z pietnascie minut mowil o calym planie tego turnusu,czyli jesli naucze sie wybranej piosenki,odpowiednio zaranzuje i zachwyce wytwornie to zostaje tam na dluzej.A no wlasnie "tam" oznacza Los Angeles! Dokladnie.Wyjezdzam do LA.Dostalam jeszcze mozliwosc wybrania dwoch osob,ktore maja talent i dobrze sie z nimi dogaduje.Ja oczywiscie wybralam Grace i Jake'a.Oni razem ze mna ucieszyli sie i zgodzili na wyjazd.Tak minela cala lekcja, a z reszty,czyli jeszcze szesciu lekcji ja,Jake i Grace zostalismy zwolnieni,by uzgodnic pare spraw. O godznie 10:00 my(The Three Swag),nasi rodzice i Gustavo z Kelly,ktora razem z nim przyjechala zebralismy sie w takiej jednej resturacji i uzgadnialismy wszystko,co wiazalo sie z wyjazdem.Krotko mowiac: 
~nasi rodzice zgodzili sie,wyjezdzamy w niedziele w nocy,samolot mamy o 23.30,nagrywamy w Rocque Records,zamieszkamy w Palm Woods,wszystko oplaca wytwornia,a no wlasnie!To najwazniejsze!
                                           Poznamy Big Time Rush!!!

Cale zebranie trwalo 3 godziny,a po nim ja,Grace i Jake z naszymi rodzicami skoczylismy na pizze.Czyli do domu wrocilismy o 16:00. Po powrocie do domu wszyscy wychwalilismy sie,ze  wyjezdzamy robic kariere.Moja siostra,Amy, z zazdrosci zaczela mi dodgadywac i przekonywac rodzicow,ze nie zasluguje na zaden wyjazd,ale ja to ja i powiedzialam jej,ze jak ma jakis problem to niech mi to powie prosto w oczy.Przestala.Po paru minutach caly Twitter,Facebook,Keek,MySpace i wogole wszyscy wiedzieli,ze wyjezdzam do LA! Wieczorem ogladnelam Little Birds,a jak film sie skonczyl to poszlam spac. Tym razem nie usnelam z mysla "Kiedy piatek?" albo "Jutro piatek! Ale sie boje!" tylko z "WooHoo!Wyjezdzam do LA i poznam BTR!!!"
________________________________________________
No i jak? Sorry,ze tak dlugo nic nie dodawalam! Bardzo was prosze,dodawajcie komentarze,bo nie wiem,czy sie wam podoba, czy nie. xD
Jutro zaczne pisac kolejny rozdzial.
Jak przeczytacie i skomentujecie ten rozdzial to zapraszam was do czytania rowniez swietnego bloga mojej znajomej Rusher!!! :D
http://big-time-story-of-love.blog.onet.pl/
A na koniec okladka nowej i niesamowitej plyty naszego najlepszego zespolu na swiecie! BIG TIME RUSH <3